Czas dla niego zdawał się niemiłosiernie dłużyć. Dwa lata... dwa lata już tak nędznie przesiedział w swoich ciasnych czterech ścianach, nie mając pojęcia co się dzieje za zasłoniętym czarną płachtą oknem. Co poszło nie tak? Co spowodowało, że upadł tak nisko?! Co?! Ah...ona. Tak, to była jej wina. Że potrafił się tak upokorzyć, że potrafił wyrzec się ze wszystkiego. Nie! Skarcił się myślach, kim on był by teraz o to obwiniać jedyną osobę która była z nim do jej samego końca? To nie była jej wina... tylko moja. Jego. Jego. Jego. Tylko jego WINA! Czy te lata samemu aż tak mnie spaczyły? Chwila olśnienia, nie był sam. Zawsze u jego boku w ramach monitora siedziała ta rzecz. Nie miał zielonego pojęcia czym -kim ona była i czego od niego chciała. Uderzała wielkim podobieństwem do jednej z jego już martwych koleżanek za czasów liceum. Ale nią nie mogła być. Takane jest martwa.
Błękitne oczy wędrowały za każdym ruchem który poczynił. Czy tylko wstawał, czy coś jadł, czy coś pisał ona wszystko widziała. I sprawiała mu przy tym piekło. Nie może już umrzeć? Z czasem zaczął się 'przyzwyczajać' do osoby w jego komputerze ale... prędzej czy później umrze zostawiając go samego. Tak jak każdy inny. Więc... może lepiej by było gdyby i on umarł. Tak by było lepiej. Byłby ze swoimi przyjaciółmi... z nią...
Wciąż pamiętał jak Ayano -Boże jak dawno nie wypowiadał tego imienia, pytała się go o istnienie nieba... Wierzył, że coś takiego ma swój byt, ale nie jest to niebo. Niebo zawsze wydawało mu się przereklamowane. Co ja robię? Myśli samobójcze?! Patrz Ayano jak daleko spadłem! Patrz co zemnie zostało! Wrak! Dlaczego... mnie zostawiłaś? Zasłonił kościstą dłonią swoje oczy, jakby chciał na chwilę odciąć się od tego świata. Nie zauważył jednak dwóch małych strumyków słonej wody na jego policzkach. Teraz na płacz mi się zabrało? Nie płakałem od dwóch lat...
"Mistrzu płaczesz? Boziu to tylko skasowany folder!" Znajomy głos przywrócił go do rzeczywistości. Znajomy i denerwujący głos. Szybko wytarł o swoją koszulkę zawartość łez i odwrócił się ku 'programowi'. W jej oczach widać było zmartwienie. Ha! Jest tylko głupim wirusem! Co ona może wiedzieć o zmartwieniu!? No co ona mogła wiedzieć? W jego oczach była tylko zwyczajnym oprogramowaniem, czymś stworzonego przez człowieka. Niczym realnym. Rzecz taka jak ona niczego nie zrozumie. Jego cierpienia, tego co teraz przeżywa. Nie lepiej było by ją tylko skasować? To widniało na jego liście dobrych pomysłów ale... czy były w stanie zniszczyć coś dzięki czemu jeszcze nie oszalał z samotności? Tak? Nie?
"Zamknij się Ene, muszę zabrać się za tą idiotyczną piosenkę jeśli chcę się utrzymać w rankingu." Przysiadł do komputera odpalając znany mu program. Nie mogę tego jej zrobić... I niczym zapominając o jego małym załamaniu wciągną się w wir jego szarego dnia, zamkniętego w czterech ścianach pokoju.
Jak na razie, nie zrobiłaś czegoś tak złego by mnie zmusić do odinstalowania cię.
//Myślę, że będę tutaj umieszczać te duperele co pisze niż na tumblrach... Tak to jest początek mojego jałoica Kuro x XX!Shin, chociaż nie wiem co z tym dalej zrobię. //
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.