sobota, 10 maja 2014

/3/ Bezwonne Kwiaty - Kartonowe miasto

 Pomarańczowe promienie spowiły całe miasto przekazując do wiadomości, że niedługo nadejdzie noc. Niebo w odcieniach sepii zawsze zadziwiało Tsubaki, jak coś tak odległego mogło być takie piękne? Ze wzgórza na które mimo pisków Mao udało się wejść padał cały widok na miasteczko. Nie było duże, mieściło się w dole otoczonym trzema pasmami gór. Nie wyglądało nawet na normalne miasto. Wydawało się być sztuczne. Zachodzące słońce zza pasmami gór oświetlało pomarańczowym blaskiem tylko najdalej oddalone domki, większa część znajdowała się w cieniu.
 "Wahhhh jak ty znalazłaś to miejsce!?" Na zardzewiałą barierkę naparła nasza blondynka, w jej niebieskich oczach znajdowały się komiczne gwiazdki.
 'W pomarańczowym jej do twarzy...' Akari nie mogła powstrzymać się od wyobrażenia Tsubaki w jednej z jej bluz owego kolor... tylko bluzie. 'Kaaaah jeszcze moment i zemdleje z nadmiaru słodkości!'
 "Hatsu co ty za rzeczy odwalasz?" Pozbawiona kondycji młoda Ikasaki musiała od razu rozłożyć się na płaskiej nawierzchni dychając ciężko. A widząc dziwne ruchy jakie wykonywała brązowowłosa musiała się spytać. Nie każdy od tak normalnie kręcił tyłkiem na wszystkie strony z dłońmi zakrywającymi i tak widoczny wyszczerz. Dla niej wyglądała teraz jak fangirl. Owy fangirl zareagował następująco -posyłając jej palące wiedźmy spojrzenie, na szczęście wiedźmą była tylko z profesji na jednej ze stron gier RPG.
 "Ale można powiedzieć widok jest powalający..." Haruka oparła się zaraz obok Kazehary, jej oczy spoczywały na przykrytych pomarańczą dachach. "Niby mieszkamy tu od dawna a przegapiliśmy takie wyczepiste miejsce."
 "To nic w porównaniu do szczytu naprzeciw." Czarne tęczówki jak i reszta oczu spoczęła na Takasu, miał na twarzy mały uśmiech a jego ręce trzymał za głową. "Jest tam mała jaskinia w której robiliśmy z Aka kryjówkę jak jeszcze byliśmy dziećmi."
 "Hatsu była kiedyś dzieckiem?! Myślałam, że jest jakąś nieśmiertelną zmorą..." Mao podniosła się z jej legowiska i posłała szeroki jednak też złośliwy uśmiech do brązowowłosej. Ta zrobiła obrażoną minę.
 "A żebyś wiedziała jaką słodziutką dziewczynką była-"
 "Czyli teraz jesteś brzydkim facetem? Ha wiedziałam!" Oczy Takasu wędrowały z pomiędzy nastolatkami, z jednej strony chciał słać podobne złośliwe uwagi ale... W tej chwili nastąpił najgorszy scenariusz jaki mógł wymyślić. Twarz Akariko zrobiła się z lekceważącej na poważną, jej oczy do połowy zmrużone a jej usta ustawione w cienką linie.  Młodsza Ikasaki musiała to również zauważyć ze względu, że teraz siedziała nieruchoma. Przełknęła ślinę i wydukała cicho "P-przepraszam..." Akari uśmiechnęła się niewinnie.
 "Nie musisz przepraszać Maoś ale wiesz takie rzeczy są baaaardzo niemiłe wiesz?" Jej infantylny głos przyprawił brązowooką o ciarki na plecach, niemalże zapomniała jaka ta dziewucha potrafi być. Mogła wyglądać normalnie ale to co robiła z ludzkim umysłem... Martwiła ją ta cała fascynacja Kazeharą, wyglądała na delikatną, łatwą do skruszenia. 'Kiedy już Akariko z nią skończy zostanie z niej pusta lalka.' Nie chciała by to się stało z taką sympatyczną dziewczyną ale też nie mogła nic zrobić.
 "Jezu jak zamierzacie robić takie cyrki przez następne parę lat to ja się wypisuje z tego kółka wariatów." Leniwy głos Itsukiego przerwał tok myślenia siostry, opierał się o konar drzewa z rękoma złożonymi na piersi, niby wyglądał fajnie z tymi całymi efektami ale dla niej to tylko ten sam idiota z którym się zmagała na co dzień.
 "Sam jesteś wariat!" Odparła Mao posyłając serię morderczych spojrzeń jej bliźniakowi, oczywiście zostały one zignorowane. Wiedząc, że nic z sprzeczki z nim wyniknie wyciągnęła z kieszenie komórkę. Stary typ z klapką, z niego zwisała mała zawieszka jakiegoś kotka. Dostała ją oczywiście od jej brata. Spostrzegając mały szczegół na ekranie pisnęła z całej siły powodując ciarki u jej kolegów.
 "Ikasaki...coś nie tak!?" Kucnęła przed nią blondynka z zatroskaną miną. 'Naprawdę jest przemiła..' Reszta także zadziwiona była powodem krzyku.
 "Tutaj nie ma zasięgu!"  Wstała z jej legowiska trzymając urządzenie jakby zależało od niego jej własne życie. Jej całe ciało drżało a twarz wyglądała jakby miały zaraz polecieć łzy. 'Co zrobić? Co zrobić? Co zrobić? Bez połączenia ze światem... Bez internetu...' "Zginę..." Padła na kolana przytulając komórkę do swojej piersi. "Umieram! Moją ostatnią wolę mam pod materacem! Zapamiętajcie mnie kamraci!"
 Haruka stanęła obok kucającej blondynki z zakłopotanym wyrazem twarzy. Miała nadzieje, że jej przyjaciółka wyzbyła się już tego dziwnego zwyczaju.
 "Mao tylko dramatyzuje, w gimnazjum to się często zdarzało..." Zapewniła uśmiechając się przepraszająco.
 "Nie dramatyzuje! Ja tutaj umieeeram!" Brązowooka rozłożyła się na ziemi, delikatnie położyła motorolę obok siebie czule ją głaskając. "Moje ostatnie słowa... Itsuki nie waż się ruszać mojej działki czekolady od wójka." Posłała bratu mordercze spojrzenie i zamknęła oczy na wieki...
 "Skończyła?" Zapytała Akariko wychylając się zza ramienia Haruki. Sprawiło jej to trochę trudności, Atsuki była wysoka w cholerę. Spojrzała na rzekomego trupa znudzonym wzrokiem. 'Ona robi takie rzeczy... często?' Haruka szturchnęła młodszą Ikasaki stopą.
 "Jup, myślę, że już wszystko dobrze... jeśli za pół godziny nie będę mieć mojego najdroższego internetu z powrotem zostaniecie skazani patrzeć na trupa." Nastolatka podniosła się z ziemi otrzepując resztki kurzu z mundurka.
 "Czyli się zbieramy? Ahhhh. Dobry pomysł, zgłodniałem."  Hatsuki zaczął prostować kończyny ziewając lekko. Jego kuzynka spojrzała na niego zirytowana.
 "Ty tylko żresz. Skończysz jako wieloryb..."
"Cho~oodźmy już! Obiecałam, że się z koleżanką spotkam na liv'ie. Przyjdziemy tu w niedziele." Mao szybko zeskoczyła na niższy poziom wyglądając na podekscytowaną. Innym nie pozostało nic innego jak podążenie za nią.
"Bylebyśmy tylko dożyli tej niedzieli."

 Grupkę nieco przeraziły chłodne słowa Akariko. Nie uśmiechała się a jej zmrużone oczy wpatrywały się martwo mały posążek bożka. Miodowo-włosa pierwsza wyrwała się z transu.
 "Hatsu zacznij nosić jakąś czapkę bo cie od słońca coś poprzestawiało." Dziewczyna natychmiastowo się uśmiechnęła głupawo i podrapała po głowię.
 "Droczę się tylko z wami głupki!" Zeskoczyła dziecinnie z jednego stopnia uwieszając się na Takasu. Mimo że reszta odetchnęła z ulgą on wciąż zdawał się być spięty. Nachylił się ku niej.
 "Co ty wyprawiasz" Wyszeptał z zirytowanym tonem. Dziewczyna posłała mu tajemniczy uśmieszek. Pociągnęła go bardziej w dół by sięgał jej wzrostu i wyszeptała kilka słów do ucha.
 Kazehara przypatrywała się kuzynostwu, wydawali się być w tym momencie... dziwni. 
'Zupełnie jakby planowali morderstwo... A co jeśli są jakąś przestępczą rodziną poszukiwanych przez policje?!' Szybko odwróciła się przed siebie wpadając na Itsukiego. Złapała się za jego koszulkę by jakoś nie dać się pokonać grawitacji. Chłopak potoczył się nieco szybciej w dół ale po paru metrach udało mu się utrzymać równowagę. Przekrzywił głowę by spojrzeć na nią.
 "Ja wiem można mnie okrzyknąć Ikemenem Roku ale, żeby dziewczyny na mnie dosłownie leciały..." Blondynka zarumieniła się ze zawstydzenia i puściła go. "Jeśli myślisz, że są poszukiwaną przestępczością to nie licz na to. Pani Hazu to najmilsza kobieta w dzielnicy." Zamrugała parę razy. To było najdłuższe zdanie jakie od niego usłyszała, nie tak, że jej się to nie spodobało, że do niej mówił ale... 
 "Znasz mamę Hazu?" Zapytała bardziej z ciekawości. Praktycznie zapomniała o tym, że jest tutaj bo miała znaleźć informacje o Akari. Itsuki posłał jej lekki uśmiech.
 "Uczyła nas a raczej tylko mnie, grać na pianinie. I przynosi domowe ciasta na festiwale" To ją zdezorientowało, Akariko totalnie nie przypominała tej kobiety. Z tych ciepłych słów o nie wywnioskowała że jest lubianą osobą o typowym matczynym charakterze. 'Może ma geny po ojcu...'
 Kiedy dotarli do głównej ulicy rozdzielili się na trzy grupki. Mao z jej bratem i Haruką pierwsi poszli w stronę domków rodzinnych położonych w lepszej stronie miasta. Ich rodziny były dość zamożne w porównaniu do ich rówieśników. Tsubaki nie miała daleko do apartamentowca gdzie mieszkała z jej ojcem. Był ona jednym z największych budynków tutaj więc nawet gdyby się zgubiła łatwo by dotarła do domu. Kuzynostwo musiało jednak udać się do pokrytej ciemnością częścią miasta. Blondynkę nieco przerażała myśl o życiu w tych okolicach, często słyszała o atakach jakie tam były przeprowadzane. 

Akariko machała do niej swoją prawą ręką uśmiechając się szeroko, jej kuzyn trzymał się wiernie u jej boku. Odmachała jej nieśmiało i sama ruszyła przed siebie nie patrząc już na otaczającą ją scenerie. Jakoś jak ich tu nie było to miasto wydawało się jej być naprawdę... sztucznym.
 Budynki, które mijała były niczym wycięte z tektury i poustawiane wzdłuż ulicy. Barierki przy krańcach plastikowego chodniku były dla niej jak słomki zamalowane srebrną farbą. A sama ulica -papier ścierny.        Dlaczego? Dlaczego widziała to wszystko jakby było zwyczajną makietą stworzoną przez dzieci? Nigdy wcześniej nie patrzała na jej otoczenie pod takim kątem. Ale teraz? Wszystko... było kartonowe. Było... takie sztuczne. Pomarańczowe niebo powoli przemieniało się w fiolet i zaraz potem granat. Teraz te kolory również były sztuczne, niczym tekturka pomalowana niechlujnie farbą. 
'Powinnam się pospieszyć, tata się będzie martwić.' 

 "Takasuuu, zanieś mnie!" Parę ulic dalej do swojego domu szło kuzynostwo... a raczej Akari uwieszała się na ramieniu kuzyna. 
"Jeszcze odrobinę Aka. "Odrzekł delikatnym tonem. Zupełnie niepodobnym do tego którego stosował przy jego nowych kolegach. "Hej..." Spojrzała na niego. Chłopak wskazał na jej lewe ramię. "...jeszcze boli?
"Heh, bardziej spodziewałam się wywodu o mojej nietolerancji do ludzkiego życia albo pytań skąd mam tą cholerną szramę..." Uśmiechnęła się pod nosem posyłając mu rozbawione spojrzenie. Hazuki wywrócił oczami.
"Nie ma po co pytać bo i tak znając życie skłamiesz." Jego kuzynka była dobrą kłamczuchą i przekonał się o tym parę razy na własnej skórze.
"No to zamknij pyszczek i mnie zanieś sługo!"

Mao była pogrążona w myślach. Nie mogła od tak pozwolić Hatsu zniszczyć Tsubaki. Blondyna była zbyt... zbyt... blondynka przypominała ją kogoś kogo nie wyrwała ze szponów piwnookiej. Zacisnęła pięści na wspomnienie tej osoby.  
"Znowu myślisz o niej?" Westchnęła i spojrzała spod byka na Atsuki. Zapewne myślała o tym samym co ona.
"Kazehara nie jet taka słaba jak się ci wydaje. Poradzi sobie." Itsuki położył dłoń na jej głowie. Mimo chciał być dobrym starszym bratem w tym momencie sam był lekko zdołowany. Niebieskooka przypominała mu również tą osobę. I to ich bolał. Całą trójkę. 
"A co jeśli nie wytrzyma!? A co jeśli skończy jak... jak..." Łzy poleciały z jej oczu. "Nienawidzę Hatsu nawet jeśli to nie jest jej wina, że... Nie chcę by Kazehara skończyła tak samo! Nie chcę uczęszczać na kolejny pieprzony pogrzeb! " Kopnęła pobliski śmietnik przewracając go. 
"No to na to nie pozwólmy." Dwie pary podobnych brązowych oczu spojrzała na Harukę. Jej uśmiech nie był taki sam, był wymuszony. Jednak w jej oczach widać było determinację. I to dawało im nadzieje. Mao uśmiechnęła się do przyjaciółki i cicho przytaknęła.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.