wtorek, 22 kwietnia 2014

/2/ Bezwonne Kwiaty - Klasa 1A

 Po powrocie do szkoły od razu zostały skrzyczane przez nauczycieli, mówili coś o braku dyscypliny i niesieniu hańby na imię liceum. To nie tak, że nasza brązowowłosa heroina ich słuchała, słyszała takie gadki wiele razy w gimnazjum kiedy coś tam przeskrobała albo podpaliła. Cała sprawa skończyła się jak Tsubaki pokazała im wszystkim załzawione oczy i słodką minkę godną anioła.
 Mówiąc szczerze Akariko wciąż by twierdziła, że niższa jest aniołem gdyby nie ten dumny wyraz twarzy zaraz po wyjściu z gabinetu dyrektorskiego. Ta aktualnie zaskoczyło ją całkowicie, do tej pory myślała, że Kazehara to dobra dziewczynka z dobrego domu... wciąż tak myśli ale jednak jej nowa koleżanka pokazała rogi.
 "Podaj piłkę jełopie!" Hazu nienawidziła lekcji wychowania fizycznego z wielką pasją. Nie, że miała jakieś braki, to przez ludzi z jakimi dane było jej grać. Miała dobre jak i nie najlepsze wyniki pośród dziewczyn z jej rocznika, ale w tym tkwił jeden problem. Tutejsze dziewczyny, albo większość z nich nie miała pojęcia czym jest sport. Wolała mierzyć się z chłopakami, pozwalali jej na to w poprzedniej szkole ale tutaj trener twardo powiedział 'tylko byś ich rozpraszała tymi bojlerami' skończyło się tym, że piłka od koszykówki przypadkowo trafiła w jego głowę przewracając go na ziemię i powodując wstrząs mózgu. Kiedy tylko czarno-biała piłka poturlała się pod nogi podprowadziła ją parę metrów pod bramkę i podała do jednej z niewielu osób, która miała jakiekolwiek pojęcie o piłce nożnej - Atsuki Haruce. Krótkie ciemnozielone włosy przysłoniły niebezpieczny błysk w oku nastolatki, z gigantycznym uśmiechem posłała piłkę jednym mocnym kopnięciem w sam róg bramki niemalże trafiając w twarz bramkarki opierającej się o metalową część mocowania. Widząc to, że prawie skrzywdziła koleżankę z klasy duże czarne oczy rozchyliły się z przerażenia. Z siedem metrów zza nią Hazu zaczęła się cicho śmiać pod nosem. Lubiła Harukę, miała wyluzowany charakter i wszystko przyjmowała z uśmiechem ale kiedy dochodziło co do czego robiło się z niej straszne strachajło.
"Wah! Zabić mnie chcecie!" Spóźniona reakcja innej nastolatki stojącej pod bramką wywołał jeszcze większy wybuch śmiechu u brązowowłosej. Ikasaki Mao- osoba która jest wręcz uzależniona od technologii, to by tłumaczyło komórkę w jej ręce i totalne rozkojarzenie na lekcji w-f'u. Nie jest typem sportowca bardziej woli się zamknąć w pokoju i oglądać filmiki na internecie albo się stroić. Miodowe włosy opadały na plecy a prosta grzywka zwisała tuż nad jej mocno podkreślonymi czarną kreską brązowymi oczami. Makijażem udawało jej się chować worki pod oczyma i rodzinnie dziedziczone piegi.
 Przytulała do swojej piersi komórkę patrząc się wielkimi oczyma na dwie dziewczyny przed nią. Obydwie znała z gimnazjum... no może jedną, o drugiej tylko słyszała mnóstwo plotek.
" Nie tyle co cię zabić jak odebrać ci szczęście."
"Nie waż się Hatsu, tkniesz moje dziecko palcem, palca potem mieć nie będziesz." Mao i Akari znały się tylko z plotek noszonych przez inne dziewczyny i wspólnej ucieczki ze szkoły kiedy to lekcje się im znudziły. Ale na tym się kończyła ich znajomość.
"Moje nazwisko to Hazu." Chociaż do tej pory nie potrafiły zapamiętać swoich imion. Pamiętała imię bliźniaka Mao, kojarzyło jej się z imieniem bohatera opowiadania które kiedyś czytała. Ten bohater był dupkiem i nie grał ważnej roli ale jakoś go polubiła.
"Gdzie wy zdobyłyście takiego skilla?!" Akariko uśmiechnęła się w stronę trybunów gdzie z dwoma innymi nastolatkami siedziała Tsubaki, jej usta rozchylone a w jej oczach tańczyło zachwycenie. Hazu wydawała jej się w tym momencie taka... zwyczajna. Dziwna, irytująca ale... zwyczajna. Patrzała na wielki uśmiech zdobiący twarz piwnookiej, taka beztroska.
"Oi  Hazu przestań flirtować i wracaj do gry!" Wrzasnęła inna członkini drużyny stojąca na ataku. Długie różowe włosy splecione były w jeden gruby warkocz a złote oczy spoczywały na postaci naszej bohaterki. Na twarzy Akari pojawił się mały, ledwo widoczny rumieniec.
"Zaraz... flirtować?" Blondynka spłonęła czerwienią i ze wstydu schowała twarz w rękawach swetra. Samo to, że jej koleżanki Aoi i Mika zaczęły chichotać pogarszało sprawę. Zaczęła machać dookoła ręką by je jakoś spłoszyć.
"Naucz się odróżniać przyjazną rozmowę of flirtowania Nanaś albo nigdy nie znajdziesz sobie chłopaka."
 Burknęła głośno odwracając się do różowowłosej . Przeklęła w myślach, że ona też przyszła do tego liceum.
 Pamiętacie 'młodszą siostrę' z którą się droczyła w gimnazjum? To ona we własnej osobie -Kasatsu Nana.  Na złość przypadło, że jest wnuczką dyrektora  i aż MUSI tutaj uczęszczać... Od pewnego czasu nie były w dobrych stosunkach. "Bez obrazy Tsusia, jesteś super słodka i takie tam ale nie płynę tym prądem." Jej ekspresja z zirytowanej zmieniła się na wesołą kiedy wróciła do konserwacji z blondynką. Zaskoczyło to Kasatsu, znała tą dziewczynę bardzo dobrze, była jej ofiarą. Hazu to drapieżnik, niebezpieczny typ o niebezpiecznych tendencjach. A tutaj? Jedna blondynka zmienia ją w coś podobnego do szczeniaka robiącego wszystko co właścicielka każe. Kim ona w ogóle była, że mogła zbliżyć się do Hazu tak blisko? Ona sama próbowała lata co przyniosło jej tylko upokorzenie.
 Kopnęła piłkę w stronę jej ex-oprawcy, ta na szczęście... 'nieszczęście, głupia!' poprawiła się w myśli. Ta na nieszczęście uchyliła się by przedmiot poleciał dalej i uderzył o siatkę ochronną. "Próbuj dalej pinki może ci się kiedyś uda." Dlaczego w jej głosie była tyle chłodu? Gwizdek nauczycielki oznajmił by poszły do szatni, Nana nie odezwała się ani słowem.

 Akariko była świadoma tego, że Kasatsu ją obserwowała. Niektóry jej to gadał, że to od uczucia i takich tam ale jej to nie obchodziło. Skończyła z nią w dniu w którym złotooka skłóciła ją z lokalnym gangiem. To nie było miłe zostawić ją biedną na pastwę dwumetrowych goryli. Odrzuciła koszulkę za siebie trafiając w twarz Mao, jej mina była przekomiczna, nie mogła nie wybuchnąć śmiechem.
"Tak bardzo zabawne. Ale teraz bierz tą przepoconą szmatę z daleka ode mnie." Warknęła podnosząc materiał dwoma palcami i odrzucając w heroinę.
"Heeej psikałam się dzisiaj śmierdzielem!"
"Hazu jest strasznie szczerą osobą, huh?" Piwne oczy spojrzały na jedną z dziewczyn z jakimi zadaje się Tsubaki... jak tam miała na imię? Ani?Aoi? Nie wydawała jej się nadzwyczajna w jakimkolwiek procencie więc szybko o niej zapomniała. Uśmiechnęła się szeroko i nachyliła do przodu wypinając piersi, podkreślmy to, że wciąż stała w samej bieliźnie.
"Za to mnie ludzie kochają słonko!" Strzeliła pozę modelki chichotać pod nosem, w tym samym momencie o szatni weszła Kazehara.
"Ubrałabyś się!" Pisnęła na wyjściu zakrywając oczy dłońmi, jej policzki paliły się z zawstydzenia.
"Oj dobrze wiem, że to lubisz~" Niższa dziewczyna spłonęła jeszcze większym rumieńcem i jąkając jakieś niewyraźne słowa wyciągnęła Aoi za ramię z szatni. Hazu wyglądała na nieco zawiedzioną reakcją koleżanki. "Chyba ją spłoszyłam..." To spowodowało wybuch chichotów u innych przebierających się nastolatek.

 Spóźnienie się na pierwszą lekcje w drugi dzień szkoły nie było od początku planowane, miała nadzieje, że to nie stanie się rutyną. Zostanie porwaną przez Kasatsu również nie było planowane. Czy ona miała jakiś baner z napisem 'porwij mnie'? Stała teraz przed różowowłosą oko w oko, wyglądała na zdenerwowaną kiedy tak na nią patrzała pod pewnym kątem. Skreślcie to, złote oczy prawdę mówiąc wierciły w niej dziury.
'Tak, jest zła.'
"To... dlaczego nie ma nas na lekcjach Kasatsu?" Zapytała nieśmiało. To nie tak że się jej bała... dobra ta dziewczyna cholernie ją przerażała. Jej aura aż krzyczała 'kłopot', nie tak bardzo jak to jest z oczami Hazu ale jakieś niebezpieczeństwo w tym było.
"Kim ty jesteś?" Ciężki głos niemalże bił ją po policzkach. W takim prostym jak i nie banalnym pytaniu było tyle złości. Zrobiła coś złego? Teraz będzie potępiana do końca nauki w tej szkole? Przełknęła nerwowo ślinę, jej spojrzenie stało się kruche, strachliwe. Zupełnie jakby mała się za chwilkę rozlecieć na kawałki.
"Um... Kazehara Tsubaki..."
"Nie oto mi chodzi!" Skuliła się przylegając plecami do ściany. Zawsze... zawsze musi się znaleźć ktoś kto uprzykrzy jej życie. Miała nadzieje, że tutaj zacznie od nowa... ale to tylko jedno wielkie kłamstwo. "Owinęłaś sobie Hazu dookoła palca razem z resztą tych pustych lalek, które zawsze się wokoło ciebie. Lata... lata zmarnowałam by ona mnie zauważyła A ty... ty tylko przychodzisz i od tak machasz nią na prawo i lewo!" Chodziło o uwagę jaką Akariko jej dawała? Tylko o to? Przecież nic takiego nie zrobiła, spotkały się tylko przypadkiem wczorajszego dnia!
'Ale banał, takie sytuacje nie dzieją się tak szybko w normalnym życiu!' To nie tak, że jej nie lubiła, można to nazwać tolerancją i niczym więcej.
"N-Nie zrobiłam tego specjalnie... to ona wybrała moje towarzystwo." Jej głos był cichy, nieco piszczała ale można to było zaliczyć pod kategorią szeptu. To ze strachu jaki odczuwała wobec Kasatsu? Bała się jej aż tak bardzo?
 Dziewczyna naprzeciw uśmiechnęła się gorzko jej oczy odzwierciedliły coś dziwnego... współczucie? Złość? Coś na pograniczu tych dwóch uczuć, pomieszane z kpiną.
"Czyli Akari zrobiła sobie z ciebie swoją zabawkę?" Zabawkę? Ręka różowowłosej niebezpiecznie zbliżyła się przez co zamknęła mocno oczy. Zamiast uderzenia poczuła dłoń przesuwającą się po jej policzku. "Biedna...wiesz, że kiedy przestaniesz być taka słodziutka i interesująca to odrzuci cię jak jakiegoś śmiecia? Taka jest prawdziwa Hazu Akariko. Jesteś dla niej niczym więcej jak tylko rodzajem rozrywki." Blondynka nie mogła uwierzyć w te słowa. Fakt znała Akari niecały jeden dzień, to strasznie mało ale jedyne co o niej wywnioskowała to, że jest niczym duże dziecko. A nie, że jest osobą krytyczną bawiącą się uczuciami innych. Ikasaki sama mówiła, że jest gorsza od rozpieszczonego dziecka.
"Kłamiesz." Jej cichy głos przerwał ciszę pomiędzy obydwiema dziewczętami nieco zadziwiając złotooką.
"Mów jak chcesz... ciebie też wyrzuci po pewnym czasie... jak to zrobiła ze mną." Została sama pod oknami jednej z pustych klas próbując przekonać samej sobie, że słowa Nany to jedynie kłamstwa.
"Oi~! Tsusia idziesz czy nie?! Załatwiłam ci spóźnienie w dzienniku!" Zdziwiona infantylnym głosem podniosła głowę do góry aby spojrzeć na drugie piętro sąsiedniego budynku. Z tamtejszego okna wychylała się znajoma uśmiechnięta twarz. 'O-Ona widziała nas?!' Nie pozostało jej nic jak tylko ruszyć ku wejściu i wracać na lekcje.

 Nie została skrzyczana przez nauczyciela jak dzień wcześniej, w zamian została zapytana czy już czuje się lepiej i otrzymała oczko puszczone od Hazu. 'Ona się mną bawi?' Usiadła w swojej ławce i otworzyła zeszyt na byle jakiej stronie jej myśli wciąż skupiały się wokół piwnookiej. Wyglądała na normalną osobę, irytującą ale normalną. Odwróciła głowę w bok aby spojrzeć na naszą heroinę, dziewczyna zawzięcie wciskała przyciski w komórce, którą chowała za rozłożonym zeszytem. 'Zupełnie jak każda inna nastolatka...' Może była typem tej laluni, która czerpała zyski ze znajomości. 'Nie, nie zyskałaby niczego ode mnie. Poza tym jest za głupia by ją te snoby polubiły.' Na moment piwne oczy spotkały się z błękitnymi, zamrugała parę razy po czym pomachała do Tsubaki z małym aczkolwiek bolesnym uśmiechem na twarzy. Blondynka szybko odwróciła głowę tylko by uchwycić gniewne spojrzenie Kasatsu. Siedziała przed nią w rzędzie obok. Kazehara poruszyła ustami nieuważnie jakby chciała wypowiedzieć jedno słowo, słowo które złote oczy zrozumiały i które wprowadziło ją w jeszcze większy gniew.
'Zazdrosna'
 Kasatsu Nana była zazdrosna o uwagę Akariko. Dlaczego dopiero teraz to skojarzyła? Niby nie wyglądała jakby były w dobrych stosunkach ale...
 Kasatsu Nana była zazdrosna o uwagę Akariko bo...? Bo co? Kochała ją? Była typem 'senpai zauważ mnie'? To było dla niej zagadką, wtedy mówiła, że Hazu 'bawiła się nią', tak jak teraz się 'bawi' z nią samą. Kolegowały się? Przyjaźniły? Coś się pomiędzy nimi stało? Spisała pytania na końcu zeszytu. Jedynym wyjściem na odgadnięcie co się stało było tylko jedno, trzeba przepytać Mao.
 Dzwonek przyniósł wielką ulgę uczniom. Co jak co może był drugi dzień szkoły ale niektórzy już chcieli się uwolnić. Wśród nich była Akariko. Szkoła była strasznie nudna, cała ta socjalizacja i pochłaniane energii, monotonia dni dzieciństwa była... szara.
 Zastanawiało ją co Nanaś chciała od Tsusi. Tak, widziała przez okno jak pinki zaciągnęła niższą pod ścianę i z gniewną... bądźmy szczerzy -wściekłą miną coś tam do niej gadała. To nie tak, że ich śledziła, to nie jej wina, że ma ławkę przy oknie i, że Nanaś ma staromodny styl wybierania miejsc do męczenia innych. 
 Zaczęła pakować jej rzeczy do torby, nie miała dziś zbytnio dobrego dnia a na dodatek zarobiona wczorajszego wieczoru rana ją niezmiernie piekła. Dlatego właśnie nie cierpi się włóczyć nocą po mieście. Złapała się za lewe ramie czując bandaże ukryte pod koszulą. Miała wiele rzeczy do ukrycia, to prawda, nie chciała by ludzie tutaj poznali inną stronę jej osobowości. 
 Gdyby nie to ramię dawno wezwałaby Nanaś na rozmowę, dobrze widziała strach, który przewijał się przez Tsubaki i to ją zdenerwowało. Nie lubiła się gniewać, nie powinna -tak zalecił jej lekarz na zeszłorocznej wizycie ale kto by się słuchał takiego starego dziada.
 "Um Hazu, wszystko w porządku?" Spojrzała na postać jednej ze znajomych Tsusi -Aoi. Tak, jakoś zapamiętała jej imię, czuła się przez to w jakimś procencie dumna. Szybko oderwała dłoń od jej ramienia i uśmiechnęła się uspokajająco.
"Tak, tak! Wiesz tyle tych rzeczy w torbach nosimy, że garbów dostaniemy." Aoi odwzajemniła uśmiech i została zgarnięta przez drugą ze znajomych Tsusi której imienia akurat nie zapamiętała. Westchnęła ciężko 'Tsusia musi sobie znaleźć lepszych przyjaciół.'
"Akariko idziesz?" Zza niej wyszedł Takasu z obojętną miną, jego oczy zatrzymały się na chwilę na zabandażowanym ramieniu. 'Znowu sobie coś zrobiła.' Pomyślał jednak nie przejął się tym za bardzo, tak sobie próbował wmówić. Takasu równie dobrze można nazwać 'klonem' Akariko ale to przezwisko wymyślone dla bliźniąt Ikasaki. Byli kuzynostwem od strony jej matki i od pewnego czasu Hazuki Takasu mieszkał razem z resztą jej rodzinki. Jak już wspomniano byli niczym klony, różniła ich płeć, długość włosów i kolory oczu. Kiedy to jej były mieszanką brązu i zieleni jego pozostawały niebieskie. 
"Oi Hatsu chcesz się gdzieś powłóczyć? Hatsuki też może."  Na ich drogę weszła Mao z Haruką uwieszoną komicznie na jej ramieniu. Jej bliźniak stał parę metrów dalej oparty o ścianę.
"Ile razy mam ci powtarzać klonie to jest Hazu/Hazuki!" Odpowiedziało kuzynostwo w zupełnie tej samej chwili. Takasu użył obojętnego tonu głosu aczkolwiek Akariko wydarła się na całą klasę.
"W tym przypadku to wy jesteście klonami." Itsuki -bliźniak Mao podszedł do nich z leniwym uśmiechem, niby byli tacy sami a przerastał siostrę o całą głowę i pół.
"Ano... mogę się przyłączyć?" Do piątki odeszła Tsubaki z nieśmiałym uśmiechem, aby wyciągnąć coś z Mao musiała się do niej zbliżyć tak?
"Jasne Tsusia!" Kupa brązowych włosów uderzyła Takasu w twarz a jego kuzynka poleciała na niską blondynę przytulając ją mocno. 
"Nie ciebie się pytałam!" Pozostała czwóra roześmiała się powodując jeszcze większy hałas w prawie pustej klasie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.