Jego dotyk uzależniał, wiedziała to o wiele lepiej niż inne z którymi spędzał noce. Każdy ślad który toczyły jego dłonie parzyły jak płomień... spalając ją całkowicie. Nie przeszkadzało jej to o ile sprawia tylko przyjemność, będzie w stanie ponieść wszelkie konsekwencje i bóle.
Nienawidziła go - to fakt, jego twarz, charakter, sposób w jaki bytował, jego uśmieszek zadowolenia kiedy dostawał tego co chciał. Ale kochała jego dotyk, przyjemność jaka jej sprawiał. Była od tego uzależniona. I nawet jeśli w normalny dzień są niczym kot z psem wszystkie ich kłótnie tłumiły te noce pełne jęków, przyjemności i gorąca.
On jednak przeklinał to, że ona chce jedynie jego dotyku, nie jego całego.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.