niedziela, 6 kwietnia 2014

-jedna z nich tutaj umrze-

 Jej oczy wyrażały tylko jedno gdy patrzały na postać kobiety przed nią -wściekłość. Nie widziała Aoi przez dwa lata. Przez dwa cholerne lata żyła zemstą i smutkiem... Ale teraz, teraz miała szansę. W miejscu gdzie AOI powstała mogła ją zniszczyć. Pomścić jej przyjaciół i rodzeństwo.

 Aoi zmieniła się, mimo wiecznego ciała nastolatki wyglądała tak dorośle. Zawsze ubierała się staro ale i wówczas wyglądała olśniewająco. Jak ktoś taki jak ona mógł... mógł...
 "Naprawdę jesteś problematyczna...: Ułożyła elegancko lewą dłoń na biodrze, przez napór wiatru jej włosy tworzyły puszysty pióropusz przypominający lwią grzywę albo łeb kobry. Jej oczy jadowicie zielone wpatrywały się znudzone  postać Anny. Na chwilę odwróciła się ku niskiej postaci siedzącej na  progu pozłacanego okna owa postać uśmiechnęła się parszywie, w jej oczach tańczyło zaciekawienie.
 "Matko pozwól, że się nią zajmę." Rzekła beznamiętnie, jej ślepiami powracając na osobę rudowłosej. Coś wewnątrz niej krzyczało 'Nie rób tego! To Anka, nie pamiętasz?!Twoja- Nasza najlepsza przyjaciółka!' Ale... co innego miała zrobić jak nie zignorować? Nie przed jej matką, mistrzynią.
"Aoi..." Głos Anny drżał, nie ze strach ale gniewu i desperacji. Anna ta ruda idiotka uzależniona od wybryków, pierwsza, która pierwsza ją  zaakceptowała. Anna, która teraz pragnęła ją zabić. Heh.
 Ironia, pacyfistka, która wmawiała jej, że nie jest potworem sama stała się drapieżcą.
 Jej oczy przypominały ślepia lwicy kiedy ktoś zamierzał zrobić coś jej młodym. Aoi w tym momencie wiedziała...
...wiedziała, że jedna z nich tutaj umrze.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.