Na ładnie odkurzonych, drewnianych półkach stały dziesiątki lalek, pluszaków, zabawek. Wszystkie po kolei patrzały na ciebie swoimi wielkimi oczyma z góry, jakby krytykując, na ich twarzach siedziało wtedy obrzydzenie. Oczywiście ich właścicielka uważał je za najsłodsze rzeczy na świecie. Na przeciw wejścia stało okrągłe łoże z gigantyczną ilością puchatych poduszek odzianych w satynę. Całe pomieszczenie nie posiadało okien, oświetlane było przez kilka świeczników poustawianych różnie po pokoju.
Miękki srebrno-czerwony dywan zdobił marmurową podłogę, na nim porozrzucane drewniane klocki i plastikowe samochodziki.
Normalnie ktoś by powiedział, że należy do kogoś z wysokiej klasy. Ciebie jednak ten pokój przerażał. Całe miejsce ogarniał chłód. Szklane oczy praktycznie paliły dziury w twoich plecach. Jednak te lalki nie były najgorszym co tu cię spotkało, nie... tu chodzi o właścicielkę.
"Oh braciszku przyszyłeś się pobawić?" Twarz jedenastoletniej dziewczynki oświetlana była przez świecę, zachowując część szerokiego dziecięcego uśmiechu w cieniu. Oczy podobne tym szklanym od cholernych lalek spoczywały na twojej sylwetce.
Kiedy już jesteś z nią sam na sam w tym pokoju. Nie ma już powrotu.
"Bra-ci-szku [imię] po-baw-my się~"
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.