"I ty to nazywasz szczęściem?! Heroiczną czerwienią?! Nie rozśmieszaj mnie! Jak się teraz czujesz?!" Zaśmiał się szalenie patrząc na dziewczynę przed nim. Nie płakała ale jej twarz wyrażała czystą rozpacz. Próbowała skryć to za czerwonym szalikiem ale nic nie mogła schować przed tym osobnikiem. Nawet w czasach kiedy był on zupełnie kimś innym -jej senpaiem, potrafił ją przejrzeć na wylot.
"Ta dziewczyna...' Mruknął pod nosem i podszedł do Ayano, jego ciało śmierdziało krwią tych dzieciaków ale niezbyt mu to przeszkadzało. Wyciągną ku niej splamioną czerwoną cieczą rękę... cieczą która niegdyś płynęła w żyłach jej rodzeństwa. "Wracajmy, Azami będzie się czepiać." Mimo nienawiści jaką czuła wobec chłopaka złapała bez wahań zaoferowaną przez niego dłoń.
To był zły świat, pełen złych wyborów może... 'może lepiej aby tak było.' Pomyślała podążając za osobą o twarzy jej przyjaciela. Jak tak łagodna twarz mogła zmienić się w coś... takiego? W coś co odebrało jej wszystko na co się tyle zapracowała, oddała własne życie do jasnej cholery!
Dlaczego mogła czuć nienawiść jednak nie mogła się długo gniewać na tą twarz? Dlaczego?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.