Ah, a więc to tak. Ukrywał swoje prawdziwe emocje za gigantycznymi uśmiechami. Wprowadzał innych w iluzję, iluzję, że tak naprawdę wszystko z nim w porządku. Jak smutno.
Ona to widziała, obserwowała go z daleka. Przypatrywała się każdemu poczynionemu ruchowi. W przeciwieństwie do innych przejrzała tę maskę już dawno temu. I pokochała to co znalazła za nią.
A nawet jeżeli jej nie zauważał, nawet jeśli była tylko koleżanką z klasy, nie obchodziło ją to. Póki mogła go widzieć, póki mogła dostrzec jaki jest za tym wielkim uśmiechem jaki non stop trzymał na tej delikatnej twarzy, to jej wystarczało.
Ponieważ go widziała kochała.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Dziękuję bardzo za poświecenie swojego cennego czasu by tu coś napisać.
Prosiłabym jednak o zachowanie kultury wobec innych komentatorów.
Krytyce rzeczy napisanych w poście mówię duże TAK.